FANDOM


Giselle Lescuyer de TrintignantEdytuj

Dossier:Edytuj

Imię: Giselle

Nazwisko: Lescuyer (panieńskie Trintignant)

Wiek: ok. 24-25lat

Wzrost: ok. 165cm

Waga: 68kg

Kolor oczu: stalowoszare

Kolor włosów: płomiennie rude

Karnacja: bardzo jasna, skóra poznaczona ogromną ilością piegów

Sylwetka: dość drobna, acz z pewnością nie chuda (tzw. kobiece krągłości)

Blizny: brak jakichkolwiek

Inne znaki szczególne: stylizowany znak ∞ wytatuowany na karku, tuż poniżej linii włosów


Giselle uwielbia kolorowe fatałaszki. Nasycone barwy i złote ozdoby to jest to, co lubi najbardziej. Na co dzień nosi lekkie suknie z miękkich, lejących się tkanin, podkreślające jej miłą dla oka figurę. Głębokie dekolty i akcentujące biodra paski pomagają jej eksponować atuty sylwetki. Pobrzękujące, złote bransolety i duże kolczyki nadają jej lekko cygański wygląd, w połączeniu z dość orientalną urodą dają frapujący efekt. Madame Lescuyer ciężko nazwać piękną, jednak ma ona w sobie coś, co sprawia, że patrzący nie może oderwać od niej wzroku. Czy jest to zadziorne i trochę nieobecne wejrzenie stalowoszarych oczu, czy też powodowany czym innym magnetyzm, nie sposób określić. Dość jednak powiedzieć, że rudowłosa kobieta jest istotą niebywale pociągającą i ni mężczyźni, ni kobiety z reguły nie są w stanie oprzeć się temu czarowi.

W podróży, choć przedkłada wygodę nad wszystko inne, nosi stroje nie ujmujące nic z jej atrakcyjności- często ozdobne i wykonane z dużym pietyzmem.

Swojej urodzie poświęca Giselle sporo uwagi. Cała jej naturalność jest tak naprawdę dokładnie wystudiowana. Stalowooka lubi robić wrażenie. I to niezapomniane wrażenie. Choć wygląd z jednej strony jest jej atutem, z drugiej może być też słabością. Ciągła chęć górowania nad pozostającymi w jej otoczeniu kobietami bywa przyczyną wielu jej kłopotów i frustracji.


Z historii wycinków kilka:Edytuj

  • 1220/21 – Madame Giselle przychodzi na świat jako sinoczerwone niemowlę w rodzinie handlującego przyprawami i końmi magnata Jaques’a Trintignant’a. Uradowany notabl z Ellander nadaje swojej jedynej córce imię po swojej zmarłej matce.
  • 1226 – ukochana córeczka rośnie jak na drożdżach. Jest niczym się nie wyróżniającym brzdącem, uwielbiającym uprzykrzać życie otoczeniu na wszystkie możliwe sposoby. Malowanie ścian rodowej rezydencji węglem i wycinanie dziur w kosztownych sukniach matki stanowią jej ulubione zajęcia.
  • 1230 – podrośnięta i koszmarnie rozpuszczona Giselle oddana zostaje na nauki do najsłynniejszej w całym pensji dla wysoko urodzonych panien. Spędza tam kolejne osiem lat, poznaje wielu niewłaściwych ludzi, krótszy zapoznają ją z praktykami szamanów rodem z plemion zamieszkujących dalekie krainy, tj. uczą co i jak należy palić tudzież pić/przeżuwać, żeby dobrze kopnęło.
  • 1236 – podczas jednej z udzielanych przez przyjaciół „lekcji”, Giselle odlatuje. Wpada w dziwny trans, po czym wypowiedziane przez nią wtedy słowa i zobaczone obrazy okazują wcielać się w życie.
  • 1237 - podrośnięta i świadoma swojej władzy nad płcią brzydką płomiennowłosa zostaje wydana za mąż. I to wyjątkowo intratnie: zapobiegliwy i nader obrotny tatuś wydaje ją mocno już podstarzałemu szlachciurze – Robertowi Lescuyer, mającemu swe siedziby na południowych rubieżach Ellander, który jednak zwykł przebywać głównie w stolicy, w swojej opływającej w zbytki posiadłości.
  • 1243 – przez kolejne lata małżeństwa w zamian za sporadyczne usługi erotyczne, stary libertyn, lord Robert rozpieszcza swoją młodą żonkę na wszystkie możliwe sposoby, dzięki czemu Giselle jeszcze bardziej obrasta w piórka. Przeczytawszy wszystkie niemal woluminy z obfitego księgozbioru męża, znudzona życiem w złotej klatce, Giselle przysposabia sobie kolejno kilku kochanków. I kochanek. Sielankowy krajobraz małżeństwa ora kilka tylko przypadkowych wieszczb, które niechcący wymykają się dziewczynie. Za jego pośrednictwem Giselle poznaje kilku wpływowych wrogów panoszącego się coraz bardziej kościoła. Hedonistyczny tryb życia tego kuriozalnego małżeństwa prowadzi wkrótce do tragedii: lord Robert umiera na atak serca podczas jednej ze zorganizowanych przez żonę orgii.
  • jesień 1243 – młoda wdówka pochowawszy w wielkim żalu swojego nieocenionego małżonka z większa jeszcze radością przyjęła jeszcze bardziej nieoceniony spadek po nim, który, jako, że Lescuyer był bezdzietny (głównie na skutek jej starań), mogła trwonić samopas. Przez jakiś czas opiekują się nią znajomi jej męża, stronnicy Enklawy.
  • 1244- to za ich namową Giselle wykorzystując podarowaną jej przez zrządzenie losu swobodę, wyrusza w podróż do Tremerii (być może miała tam za ich prośbą załatwić coś?), skąd udaje się przez Redanię na wyspę Thanedd.
  • zima 1244- podczas podróży galerą, którą z wysp zmierza na kontynent, z tłumu niewolników jej bystre oko wyławia Borię. Dłuuuugo Giselle przygląda mu się, zafascynowana grą jego potężnych mięśni. Na samą myśl, że ktoś wyglądający tak groźnie mógłby co dzień kulić się na jej widok jak pies, przyprawia ją o drżenie. zapłacona za niego spora suma 15 florenów okazała się być ceną godną, kiedy Boria miast buntować się, jak przewidywała, ten z pokorą rzucił się całować jej stopy.


Drobny rys psychologiczny:Edytuj

Utrzymująca liczne kontakty z mężczyznami (zaspokajającymi jej tak seksualny jak i intelektualny apetyt), Giselle Lescuyer jest nieprzewidywalna, impulsywna i wybuchowa. Jej gniew najczęściej skupia się na ponad dwa razy od niej większym Borii. Wyniosła okrutnica bez ograniczeń wymierza swojemu niewolnikowi baty i razy, które ten przyjmuje z cała swoją poddańczą miłością. Mimo iż szczodrze obsypuje go karami, w głębi ducha dziewczyna wyrzuca sobie, iż zanadto się do niego przywiązała.

Jak już napisałam, Giselle uwielbia być w centrum uwagi. Kocha, gdy ludzie patrzą na nią z podziwem, toteż często igra sobie z Borią, wodząc go na pokuszenie. Balansowanie na cienkiej krawędzi jest dla niej jak narkotyk. Wystawianie na próby mężczyzny, nad którym ma nieskończoną władzę, a który przecież mógłby ją zgnieść niczym kruchego ptaszka, jest pokusą nie do odparcia. Pulsująca pod cienką skórką jego poddaństwa siła jest dla niej podnietą nad podniety.

Choć zwykle egoistyczna, złośliwa i zwyczajnie podła, potrafi być ociekającym lukrem, przymilnym kociakiem. Zupełnie jak z tym oklepanym pudełkiem czekoladek – nigdy nie wiesz na co trafisz. Najlepiej tę prozaiczna prawdę zna Boria, który dzień za dniem na własnej skórze doświadcza zmiennych humorów swojej dominy. Ulubiony niewolnik, czy, jak czasem go nazywa, pies, jest też najbardziej zaufana osobą madame Lescuyer. Jemu jednemu powierzyłaby swoje życie i to on właśnie noc w noc śpi przykuty do jej łóżka łańcuchem.