FANDOM


Szablon:Poszerzenie stub Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu,
Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi,
Śród fali pól szumiących, śród kwiatów powodzi,
Omijam koralowe ostrowy burzanu.

Brama

Widok Bramy Północy na zachodni zamek

Jeśłi podróżnik, minąwszy bliźniaki zboczy trochę z karmazynowego szlaku i wejdzie na wzgórze, znajdujące się jakąć staję za Bystrą, ujrzy prawdopodobnie najwspanialszy widok w swoim życiu. Ujrzy stepy i pola rociągające się aż po horyzont. Ujrzy kępy soczystych traw, sięgających kolan. Ujrzy domki, leniwie wypuszczające dym z kominów i ich mieskzańców pracującyh w polu. Przestrzeń potrafi zaprzeć dech w piersi. Kto zobaczy to miejsce, ma nieodpartą chęć osiedlić się tu, założyć rodzinę, dotrwać w tej ostoi spokoju do swych ostatnich chwil. Nie ma chyba lepszego miejsca na ziemi dla człowieka. W ziemi tej krainy jest coś co każe wszystkiemu rosnąć na potęge. Ludzie wieżą, że to sprawka elfiej bogini, która każdej wiosny schodzi na ziemie. Tam gdzie skieruję swe kroki, przyroda budzi się do życia. W podzięce, ludzie każdego lata, po zbiorach, urządzają wielkie święto ku jej czci. Kościół patrzy przychylnie na to, traktując święto jak niegoroźny zabobon. Różnie nazywa się tą krainę. Ludzie przeważnie mowia na nią, Północna Marchia, albo poprostu równina. Elfy zawsze, mówią o tych ziemiach, ze smutkiem i żalem. Kiedyś to była ich kraina. Wołają na nią Sche, życie.


Już mrok zapada, nigdzie drogi ni kurhanu;
Patrzę w niebo, gwiazd szukam, przewodniczek łodzi;
Tam z dala błyszczy obłok - tam jutrzenka wschodzi;
To błyszczy Pontar, to weszła lampa Bramy Północy.


Brama Północy to stolica Północnej Marchii. Jest to miasto tętniące życiem. Transporty ze zbożem w okresie zbiorów kursują tu całą dobę, przybywając z innych części równin bądź kierując się ku Wiośnie. Brama to bardzo ważny strategiczny punkt Ellander, a także regionu. Jest to bardzo rozległe miasto posiadające niskie mury obronne. Nad miastem wznoszą się dwa zamki Wschód i Zachód, wybudowane na sztucznych wzniesieniach.


Stójmy! - jak cicho! - słyszę ciągnące żurawie,
Których by nie dościgły źrenice sokoła;
Słyszę, kędy się motyl kołysa na trawie,


Nie zawsze było tu tak spokojnie. Podczas ostatniej wojny z Temerią, miasto jak i większa część równiny doznała dotkliwych strat. Miejsce to spłynęło krwią wielu ludzi. Jednak ludzie znowu zaczęli się osiedlać w jednym z najprzyjaźniejszych ludziom miejscu na Kontynencie.


Kędy wąż śliską piersią dotyka się zioła.
W takiej ciszy - tak ucho natężam ciekawie,
Że słyszałbym głos z Litwy. - Jedźmy, nikt nie w''